1050 lat chrześcijaństwa

image1

1050 lat chrześcijaństwa

W niedzielę Bożego Ciała harcerze zebrali się w Marayong, dwie godziny przed rozpoczęciem uroczystości religijnych. Ponieważ w tym roku obchodzimy 1050. Rocznicę Chrztu Polski, postanowiliśmy uczcić tę okoliczność odegraniem scen z tamtego okresu. Pamiętamy z historii, że w tych wczesnych latach na ziemiach dzisiejszej Polski Słowianie żyli w plemionach, dlatego podzieliliśmy się na Wiślan, Pomorzan, Mazowszan, Polan i Ślężan.
Najpierw staraliśmy się przygotować granice naszego grodu, a potem znaleźć miejsce na mapach dla poszczególnych plemion. Naturalnie Pomorzanie i Mazowszanie ulokowali się najbardziej na północy kraju w kierunku Morza Bałtyckiego. W centrum Grodu znaleźli się Polanie i Wiślanie, a najbardziej na południe Ślężanie.
Nasi instruktorzy jak za dotknięciem różdżki czarodziejskiej zmienili się w bohaterów tego okresu. Druh Rysiu Chawa stał się wspaniałym Mieszko I, a natomiast druhna Ania Chawa to Dąbrówka. Była to Czeska księżniczka, którą o rękę poprosił Mieszko l. Nasza druhna hufcowa stała się Rycerzem, który miał poważne zadanie bezpiecznego przeprowadzenia Dąbrówki do Polski. Asystowała jej druhna Danusia Douglas, jako drugi Rycerz. 
Do inscenizacji potrzebny był Biskup. Niestety, nasz kapelan ksiądz Kamil, nie mógł spełnić tej funkcji, ponieważ odprawiał Mszę świętą w kościele w Ashfield.   Dlatego druhna hufcowa zwróciła się do mnie z prośbą, abym się przebrała za Biskupa. Ubrałam mój kostium. Była to czarna sukienka, w którą ledwo się zmieściłam. „Parada to była na całego”, bo, nie wyglądałam jak należy.
Aż tu nagle podjechał samochód… i z auta wysiadł ksiądz Józef Kołodziej. Co za radość? Nasz były kapelan i wielki przyjaciel naszych hufców harcerskich.
Pobiegłam do księdza aby poprosić go o wybawienie mnie z roli biskupa, aby dał ślub Mieszkowi i Dąbrówce oraz aby ochrzcił nasze Polskie plemiona
Nie można sobie było wyobrazić lepszego scenariusza. Wspaniały to był ślub z przemowami i błogosławieństwem udzielonym młodej parze.
Oj, nie mam wody święconej – powiedział ksiądz Józef – więc druhna babcia, czyli ja krzyknęłam: „Mam w torebce”. I zaraz znalazła się w rękach księdza buteleczka z wodą święconą.

Po błogosławieństwie pary młodej ksiądz podchodził do poszczególnych plemion. Wszyscy klękali, a ksiądz pytał, jakie imię mają poszczególni uczestnicy i kropił ich wodą.
Po uroczystościach zaślubin i chrztu przyszedł czas na rozdanie uczestnikom tej zbiórki odznak na 1050. rocznice Chrztu Polski, zrobienie wspólnego zdjęcia i przejście na ucztę weselną. Ach jak pyszne były bułeczki z szynką, które popijaliśmy smaczną, zimną wodą. 
Jeszcze parę minut nam zostało, aby przygotować się do uroczystego wejścia do kościoła, wraz ze sztandarami. My instruktorzy rozglądaliśmy się w prawo i w lewo stwierdzając, że bardzo skurczyła się nasza gromada. Ale za chwilę zauważyliśmy uczestników naszej zbiórki w pięknych strojach ludowych, gotowych do wykonania, po zakończeniu Mszy świętej i procesji, tańców i poloneza podczas tradycyjnego koncertu wszystkich grup tanecznych z Sydney. 
Tancerze ubrani byli w stroje krakowskie, śląskie, kujawskie, a nawet eleganckie rycerskie zbroje.
Msza święta celebrowana była przez sześciu księży. Po Mszy odbyła się procesja do czterech ołtarzy przygotowanych przez poszczególne parafie. Artystycznie wykonane ołtarze były pięknie udekorowane kwiatami.
Po zakończeniu uroczystości Bożego Ciała i po koncercie udaliśmy się na poczęstunek. Pyszne potrawy zostały przygotowane jak zwykle przez komitet parafialny naszego kościoła w Marayong. Dziękujemy serdecznie za pamięć i trud włożony w przygotowanie dla nas tych smakołyków. 
Na pewno znów damy Wam znać mili czytelnicy co dzieje się w naszej rodzinie harcerskiej.

A harcerskim pozdrowieniem 
Czuwaj!
Halina Prociuk phm