63 dni Powstania Warszawskiego

polska gazeta w Australii, Express Australijski

63 dni Powstania Warszawskiego w obrazach poetyckich w odchodzącą rocznicę

Kiedy się w ludziach
miłość śmiercią stała
I runął na nas grzmiąc ognisty strop,
Błogosławieni ci, co im za mała
Była ta trwoga dla serc i dla rąk

Krzysztof Kamil Baczyński 

 

Ten czas, gdy 1-go sierpnia wyruszało się na polską wojnę. A tylu w ogóle bez broni. „Broń sobie zdobędą” powiedział na decydującej odprawie Delegat Rządu. „Broń zastąpi furia odwetu.” 
To właśnie oni – ci chłopcy, często 13-letni. „Furia odwetu” – mówił o nich generał. Mówiła o nich chybiona myśl polityczna. „Strategia”. Najstraszliwsze doświadczenie narodu – jego dzieci bawiąc się w wojnę prawdziwym karabinem, przyjmując w serca kule maszynowej broni wysyłane zza czołgowego pancerza: „Na ulicy pada trafiona w skoku łączniczka, z bramy wyrywa się bez rozkazu żołnierz plutonu (pseudonim oczywiście „Wołodyjowski” wiek – 14 lat). Wśród kul krzeszących iskry z bruku przywleka ranną do bramy i nim ktoś zdążył powiedzieć słowo, zawraca skokiem z powrotem. Już jest z jej torbą. W drugiej ręce trzyma tabliczkę zdobycznej czekolady, która wyleciała z torby przy upadku. Kładzie tę tabliczkę przy głowie ciężko rannej i patrzy na nią łakomie” To ten z „furii odwetu.”
A oto inna sytuacja oddana z pamięci: „Ludzie ułożeni w kształt męczeńskiego krzyża… Chyba było to na Placu Krasińskich. Noc oczekiwania na spodziewany zrzut. Dziesiątki naszych dziewcząt leżących wpatrzonych w niebo, napiętnowanych światłem elektrycznych latarek rozjarzonych na piersiach. Razem z tych świetlnych punkcików ułożony Krzyż – niczym symbol męczeńskiego konania.”

Nowy Świat – Barykady
przy Foksal i Wareckiej
„Trzeba nam było długo iść
w nienawiść 
i dni w przegniły,
żółty blask rozkrwawiać,
(…) W bryzgi i sople krwi cuchnącej trupem,
Idzie się tędy, by się stać człowiekiem” (…)

Krzysztof Kamil Baczyński

Marszałkowska
„Dokąd biegniesz?
Zatrzymaj się za rogiem
Czyż nie widzisz śmierci w szarym hełmie?
Już nie ujdziesz, zagrodzi ci drogę.
Automaty strzelają celnie – (…)

Helena Jaworska

Krakowskie Przedmieście – Kościół Św. Krzyża zdobyty
„W kościele mszy żałobnej
Tylko runąć posągami ku ziemi
I ostatnim organowym
rejestrem miasta
Ucichnąć jak muru skamieniałe cienie…”

Jan Nagrobiecki

Kopernika
„…Krwawiliśmy długo na straconych szańcach,
Ręką Boga rzucani
na śmierć jak kamienie.
Legliśmy – wilki wyjące
na grobach –
Bluźniąc ciskaniem połamanych szabel,
W lochach cierpienia
Naród Hiobów.
Dziś na koturnach
rozpaczy i męki
Patrzymy z bliska
w prędką twarz historii
I spod kół wojny
miażdżącej nas w biegu
Krzyk oczu zastygły
w jeden czarny punkt –
Z otchłani jęku,
Z dymu krematoriów … bunt.
Dlaczego?
Jak to?" (…)

Zdzisław Leon Stroiński

Bracka
Słyszycie!…
Słyszycie jak ciszę przerywa
Daleki motorów gong!…
Niech duch na nowo ożywa!
Warkoty w krąg! W krąg warkoty!
To samoloty!
Na pomoc, na pomoc nam śpieszą.
Niech się nam serca pocieszą!…
Słyszycie…
Naprzód! Naprzód! Naprzód!
Nie zważaj na swoje życie,
Wszystko dla sprawy.
Wiesz! 
    My też… 
        Słyszycie!

Autor nie znany

Świętokrzyska
(…) Krwi mamy jak i murów…
      Krwi i murów starczy.
Niech stropy pękają, krwi potoki rosną!
Krew płodna rwie fanfarą!
Krew nasza jest czerwona,
Krew huczy potokiem,
A choć wargi zgryzione
I choć twarze białe,
O niebo sieczą salwą,
Nie gorzkim morałem.

Autor nie znany

Moniuszki
Cały tydzień
dźwigali wory z piaskiem
dniem i nocą
do bramy do okien.
Naprzeciw Niemcy
nasz dom będzie twierdzą, przetrwamy.
Siódmego dnia o świcie 
przeleciał niziutko nad dachem samolot.
I tylko piasek przetrwał.

Anna Świrczyńska

Jasna
(…) A to są ciała, chyba groby.
Chłodne jak wody pręty,
To są ramiona trwogi
Ludziom zmarłym odcięte.
(…) Wołam cię obcy człowieku
Co kości odkopujesz białe,
Kiedy wystygną już boje,
Szkielet mój będzie miał w ręku
Sztandar Ojczyzny mojej.

Krzysztof Kamil Baczyński

Sienkiewicza
– Bracie daleki! Obróć oczy w naszą stronę.
Świt na świecie. Tu noc jest. Tu ciemno od dymów
I jak pochodnia w puste moje miasto płonie,
Dobrze widziane z Moskwy, z New Yorku, z Londynu.
– Brawo! – krzyczy świat. Słychać serc dalekich łomot.
Już załamują ręce, że nam jest tak ciężko.
Tu – oczy oczom, usta ustom niosą pomoc,
Dają siłę wytrwania i wiarę w zwycięstwo.

Autor nie znany

Szpitalna
Uwaga! Tu mówi Warszawa!
Notujcie w „Trybunach” i „Timesach”.
Trzymamy się jeszcze!
Słyszycie! Uwaga!
Robotnik, lud, dzieci na szańcach.

Tu z ruin, pożarów i zgliszczy
Przemawia wolności stolica.
Niełatwo tak damy się zniszczyć.
Możecie się nami zachwycać.

Jak długo? To o tym nie wiecie?
Dopóki krew płynie nam w żyłach
Bo ducha narodu nie zgniecie
Ni przemoc brutalna, ni siła.

Tu bracia żołnierzy z Tobruku,
Synowie walczących w Cassino,
Meldują w ogniowym walk huku,
Za wolność gotowiśmy zginąć.

Bój za nas i za was się toczy,
Lecz walka nierówna. Uwaga!
W krwi za nas i za was tu broczy
Walcząca – zwycięska – Warszawa!
Autor nie znany

Zgoda
Na skibie, pod którą
kiedyś pamięć o mnie złożą
tylko tabliczkę – przeze mnie z mozołem wykutą
przybijcie: – człowiek –
 
Tadeusz Jęczalik

Al. Jerozolimskie
(…) Do sypania borykad
kamieni za mało,
Gdyby serc tak twarde
jak płyta betonu
Było w piersiach Warszawy,
to by je wyrwała
I rzuciła na szaniec,
wierna aż do zgonu.

Autor nie znany

Pl. Trzech Krzyży
Gdzie sierpień? Gdzie nasz złoty sierpień?
Kłosy żytnie, brzęk pszczoły
i cichy szept liści?
– Nic, prócz trupów i ruin, spustoszeń i cierpień.
Mord. Pożoga. Szaleństwo. Sierpień nienawiści.
W oczach twoich, kochana, w oczach twoich zmęczonych
Trwanie chłodne.
Stwardniały ręce twe dziewczęce
I nie pytasz: co z bratem?
A dom – już spalony.
I tak już trzy tygodnie.
I będzie ich więcej.
Więcej będzie zabitych,
kalekich, bezdomnych.
Kto wie, czy ujrzymy, 
jak złocą się kłosy?
Mord. Pożoga. Szaleństwo.
Brat. Dom. Słońce. Bomby.
Trzy tygodnie. Trzy wieki.
To dosyć. To dosyć.
Dosyć – lecz nie dla ciebie.
Oczy twe dziewczęce
Chłodem płoną i żołnierz
otuchę z nich czerpie.
– Tysiąc takich dziewcząt, skamieniałych w męce,
Razem z tobą budują – inny, lepszy Sierpień.

Zbigniew Jasiński.

Wilcza
(…) Modlimy się dłonie łącząc
O pamięć otwartą jak pejzaż,
Niech dźwiga nas dalej młodość,
Choć z ognia, głodu, powietrza.

Kiedy ognista kropla
Spłynie zachodem jak liściem,
Niebo jak ścieżka ogrodu
Wróci nas sercu i przyjmie.

Wtedy się łuna tętniąca
Pod brwią nieruchomą przyśni
I sen jak głęboki krajobraz
Piorun otworzy tygrysi.

Tadeusz Gojcy

Warecka – Obrońcy Starówki wychodzą z kanałów.
Szli, szli, szli,
Zgarbieni, zbłoceni, we krwi,
Przez wieczór bez końca,
Wśród nocy bez końca,
Sunęła, sunęła
Gromada milcząca.
O mury, o asfalt
Trącały kikuty,
Gubiły rytm buty,
Gubiły rytm buty,
Szli, szli, szli…  (…)
Wiatr niósł im nad głową,
Wiatr huczał w płomieniach
Że było, że padło,
Że dzisiaj już nie ma!
Na gruzach Starówki
Brzask przetnie jak nóż
Trzydzieści dwie doby
I krzyknie, że już!
Że padło, że odwrot,
Że idą i idą,
Zgarbieni, zbłoceni,
Z oczami wpadłemi,
Schyleni do ziemi,
Do ziemi, do ziemi…

Mieczysław Ubysz

Koszykowa
Pamiętaj nie wolno ci zwątpić
W wolność, co przyjdzie, choćbyś padł.
Pamiętaj, że na ciebie patrzy
Ogromny i zdumiony świat.

I wiedz, że krokiem
w nędznym bucie
Jak pomnik dzi
 w historięwrastasz.
I wiedz, że w sercu twoim bije
Uparte serce tego miasta.

Choćby zawiodła wszelka pomoc,
Choć przyjdą dni głodu i moru,
Ostatniej stawki nie przegramy
– stawki naszego honoru.

Stanisław Marczak-Oborski

Chmielna
(…) Ledwo pojąłeś życia trudny krok,
Już dłoń ci twardo uścisnął pistolet.
Ust, które chłodne smakowały słońce –
Żar dziś rozpalił mroźną, suchą noc.

Kiedyś powiedział po prostu i tak jest!
Chłopiec wyrosły z ciężkiej naszej ziemi.
Jak kłos dojrzały ciążył serca chleb
– tak się go ostrym słów bagnetem dzieli

Pomiędzy cały naród. To wicher – nie płacz.
I nie łzy palą piersi, ale gorzki płomień,
Który grzeje nam nocą przemarznięte dłonie,
Gdy je wcisnąć na piersi pod żołnierski płaszcz.

Roman Bratny

Złota
Ten grzmot płynący nad Warszawą,
Granatów plusk i kaszel salw,
To niebo, które ogniem krwawi,
Różowiąc świtem broni stal,
Wichurą rozwiej dookolną
Nike! – i szumem skrzydeł graj!
Z tej burzy niby piorun – wolność
Rozświetli innym sierpniem kraj!

Sienna
Ścigana seriami karabinów maszynowych
Biega, czołga się, pełza
Pod kulami, pod bombami
Przenosi rozkazy i meldunki.
Oduczyła się jeść i spać.
Jej ciało
to tylko oczy.

Anna Świrszczyńska

Zielona
Palec na cynglu lub granat w garści,
Butelka z naftą w ściśniętej dłoni.
Spojrzeniem w noc. Papieros zgasić.
Natarcie trwa. PAST-a się broni.

Jeszcze dwie serie – filipinka.
Czy damy radę? Przecież musimy.
Serce Warszawy bije w jej synach…
Byleby jeszcze parę naganów…
I mrok, i noc, i bruk – to nasi.
W Gestapo, Wehrmacht i SS-manów!
Palec na cynglu lub granat w garści.

Stanisław Marczak-Oborski
(Walki o centralę telefoniczną PAST-a)

Królewska
Z wiarą w zwycięstwo,
ufni w moc naszą
Walczymy hardo wśród huku dział…
Próżno wróg światu coraz ogłasza:
„Warszawa padła”, Warszawa trwa!

O, trwa Warszawa! Trwać będzie dalej!
Żołnierze AK walczą jak lwy.
Próżno wróg miota setki ton stali, 
Walą się domy – ale nie my!…

Trwa Warszawa, walka wre dalej!
Szturm każdej nocy, każdego dnia…
A w całym świecie
niezmiennie, stale,
Płynie wieść dumna: „Warszawa trwa”

Eugeniusz Kobierocki

Solec
Przyśniła się dzieciom Polska,
Czekana od tylu lat,
Za którą walczył nasz ojciec,
Za którą ginął dziad.

Przyśniła się dzieciom Polska
W purpurze żołnierskiej krwi,
Szła z pola bitym gościńcem,
Szła i pukała do drzwi.

I poszli chłopcy w okopy,
Przypadli Polsce do nóg,
Będą walczyli za sprawę
„Tak im dopomóż Bóg”

Autor nie znany

Smulikowskiego
(…) Żołnierzu młody! Czy ty widzisz
Dymem spowite dachy domów,
To młodość nasza z wrogów szydzi,
To Polska wstaje pośród gromów.

Żołnierzu młody! Czy ty słyszysz
Huki granatów, bomby, strzały,
To wszystko wre – na smierć i życie,
To pierwsze dni na polu chwały.

Żołnierzu młody! Czy rozumiesz,
Co w walce naszej dziś się kryje.
– Prawda jedyna, wielka, święta,
Że Polska żyje, żyje, żyje!

Autor nie znany

Tamka
(…) Chwila dojrzała. Dziejowe zegary
Wybiły zemstę germańskiej przemocy.
Noc z dniem zrównały tysięczne pożary.
Warszawa, mszcząc się, nie znała już mocy.

Ogień przelał się wściekły, szalony,
Smugami dymów krajał chmur zasłony.
Ziemię i niebo językami wiercił,
I wył, krwi żądny – zew walki i śmierci.

Powietrze gęsto przeszywały strzały,
Świstem swym głosząc wrogowi dzień klęski,
A ponad miastem polski Orzeł Biały
Roztaczał skrzydła – dumny i zwycięski.

Autor nie znany

Mazowiecka
(…) Pług wojny połamał
sierpnie lat
zostały daleko obce
krew coraz bliżej
w ruinach wiary
wiatr sięnocą łzawi
a z serc za wcześnie pokrzywdzonych
chłopców nienawiść
czarny kwiat na grobach Anhellich więdnący miast Krzyży.    

Zdzisław Scon Stroiński

Pl. Dąbrowskiego
(…) Tak musi być, tak będzie do kresu.
Znów potoczę przed sobą dźwięk,
Ale łuny cielistej brzeszczot
Mowę broni przypomni mi sen…
I nad walki skupionej tęczą,
W drzew kolumnach i wodzie czarnej,
Echo małą żelazną piosenką
W młodość wróci po zrudziały laur.

Tadeusz Gajcy

Dobra
(…) Granat w ręku
chłodzi jak ziemia,
Bolą oczy wpatrzone we wroga – 
Gwiazdy jak srebrzyste strzemiona
Na rudo barwi ogień.

Tylko naprzód,
drogi z powrotem nie ma,
Czy to w dzień, cz to nocną porą,
Zanim nie zamknie nas ziemia
Ostra jak piorun.

Tak o twe imię, o Nike, wsparci
Jak o matczyną pierś
Idziemy spokojnie w zamieć
I naszą żołnierską śmierć.

Lesław M. Bartelski

Któż wam wyśpiewa pieśń,
kiedy pierś ściśnięta.
Któż wam wystawi pomników monument.
Ziemia czarna została, ziemia prochem święta.
I historii okrutnej strzępiasty dokument.
Czasem pamięć zarośnie, boleść w śmiech się zamieni.
Piorun ciemność rozświetli, obraz blady pokaże.
Krew się już nie sczerwieni, popiół zmiotą grabarze
Nie żegnały was werble i nie biły wam dzwony
Kiedy w otchłań rzucały czarne śmierci ramiona,
Nocą płomień wam świecił, pożerając miliony.
Ludzkich cierpień historia skończona.

Stanisław Lech Zellc

A na pytania „Któż wam wyśpiewa pieśń…, Któż wam wystawi pomników monument…”
– Zamykające wybrane obrazy poetyckie, obejmujące wszystkich biorących udział w największym zrywie wolnościowym XX wieku – Powstaniu Warszawskim sugerujące wrażenie bez odpowiedzi. A przecież to właśnie 1-go sierpnia punktualnie o godz. 17.00 literę „W” my Polacy odczytujemy jako walkę, ale także Warszawę i wolność obok powstańczej kotwicy. Stąd co roku w godzine „W” wyją syreny, rozbrzmiewają kościelne dzwony, stają przechodnie i cały transport stolicy.
Warszawa jako jedyne miasto na świecie zastyga tego dnia na minutę i oddaje hołd powstańcom. Szczególnie staje się ważne przesłanie powstałego od lat Muzeum Powstania Warszawskiego dla przyszłych pokoleń, że takie pojęcia jak: honor, patriotyzm, umiejętność poświęcania się dla innych, uczciwość są cały czas aktualne. Także Muzeum dąży do precyzyjnego pokazania wydarzeń sprzed 72 lat. Będzie informowało, począwszy od zapalenia ognia pamięci na Kopcu Powstania Warszawskiego i przygotowanie programu, by każdy mógł w sposób najwłaściwszy oddać hołd powstańcom – poczuj, usłysz i zobacz!

Powstanie Warszawskie – gdy coroczne obchody mają nazwę „Sztafety pokoleń”. Powstańcy czekają na swoich kontynuatorów. To byli aktywni patrioci. Chcieli żyć w wolnym kraju.

Krystyna Mrozik