Boże Ciało w Dąbrowie Tarnowskiej

Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej zwana Bożym Ciałem to jedno z najważniejszych świąt Kościoła katolickiego. Obchodzone jest we wszystkich chrześcijańskich krajach. Tego dnia wierni szczególnie mocno wspominają Ostatnią Wieczerzę oraz Przeistoczenie chleba i wina w Krew i Ciało Chrystusa.

Płatki kwiatów są rozrzucane na trasie tradycyjnych procesji Bożego Ciała

W tym roku Boże Ciało wypadło 31 maja. W Dąbrowie Tarnowskiej zgodnie z tradycją miasta miało charakter bardzo podniosły. Uroczystość rozpoczęła się o godz. 9.30 Mszą św. w Kościele p.w. Najświętszej Maryi Panny Szkaplerznej, której głównym celebransem był proboszcz parafii ks. Stanisław Cyran, a w koncelebrze uczestniczył też ks. Krzysztof Franczak. Została ona odprawiona w intencji wszystkich parafian. Homilię wygłosił ks. Marek Zembura.  Nawiązywała ona do słów „zagrody nasze widzieć przychodzi i jak się jego dzieciom powodzi”. Po nabożeństwie wierni tradycyjnie uczestniczyli w procesji. Idąc ulicami miasta: Zamkową, Grunwaldzką, Kościuszki, Rynkiem, Jagiellońską, św. Jana, Berka Joselewicza przeszli do czterech ołtarzy polowych, przy których modlono się, a proboszcz ks. Stanisław Cyran błogosławił Najświętszym Sakramentem. Zgodnie z wieloletnim zwyczajem wykonały je: Starostwo Powiatowe z Urzędem Skarbowym, Urząd Miejski, Chór Parafialny oraz Cech Rzemiosł Różnych. Podczas procesji śpiewał Chór Parafialny i grała Orkiestra Dąbrowskiego Domu Kultury.

W uroczystości wzięło udział bardzo wielu wiernych, którzy w większości uczestniczyli w niej całymi rodzinami. Obecni byli też: samorządowcy, dąbrowscy Strzelcy, a dzieci w strojach pierwszokomunijnych i najmłodsi w krakowskich sypiąc kwiaty stworzyli na trasie procesji wielobarwny dywan. Obecne były, także poczty sztandarowe stowarzyszeń i organizacji parafialnych, Cechu Rzemiosł Różnych, szkół oraz tutejszej Ochotniczej Straży Pożarnej. Wspólnie publicznie wyrażono swoją wiarę w Zmartwychwstałego Chrystusa. Należy zaznaczyć, że wzdłuż całej trasy udekorowane religijnymi atrybutami były również domy prywatne i okna w blokach. Na zakończenie proboszcz parafii podziękował wykonawcom polowych ołtarzy za ich wykonanie, policji za utrzymanie bezpieczeństwa na trasie przemarszu oraz mieszkańcom miasta za publiczne wyznanie wiary. 

Boże Ciało dawniej

Uroczystość Bożego Ciała to święto ruchome przypadające 10 dni po Zielonych Świątkach. W Polsce jest obecne od 1320 r., kiedy wprowadzono je dla Diecezji Krakowskiej, a jego najważniejszym symbolem od XV w. jest Procesja Eucharystyczna. Wierni ze wszystkich kościołów udają się do czterech ołtarzy symbolizujących strony świata. Dawniej największe uroczystości odbywały się w Krakowie słynącym z okazałych procesji, w których szli: duchowni, biskupi, księża i zakonnicy, a od XVII w., także królowie z dworem, wojskowi w galowych mundurach, bractwa kupieckie z godłami i sztandarami, uczeni w profesorskich togach, studenci, uczniowie oraz mieszkańcy miasta i podkrakowskich wsi. Często zwyczajne osoby były ubrane w białe lub granatowe sukmany, buty z wysokimi cholewkami i czapką z pawimi piórami na głowie. Najpiękniej jednak Uroczystość Bożego Ciała wyglądała na wsiach. Tam jego dekoracją były: polne kwiaty, łąki, pola, zagajniki, ludzie ubrani w regionalne stroje, ołtarze zdobione zielonymi drzewami brzóz, drogi wyścielone tatarakiem, a wszystko połączone z wielką pobożnością prostego ludu. Najciekawiej było zwłaszcza w okolicach: Mazowsza, Rawy Mazowieckiej, Opoczna, na Kurpiach, Pogórzu i Podhalu, gdzie do dziś w dużej części przetrwała tradycja.

Dawniej powszechne było, że podczas procesji odbywały się widowiska obrzędowe lub ściśle teatralne przybliżające wiernym obecność Eucharystii w codziennym życiu.

W czasie zaborów procesjom nadano nowy wymiar dodając akcent patriotyczny. Była jedną z nielicznych okazji do zamanifestowania zaborcom wiary oraz państwowości. Wierni demonstrowali prastare emblematy i proporce z polskimi godłami.    

Ale Boże Ciało i Jego Oktawa to nie tylko Eucharystyczna Procesja. To również święcenie wianków w ostatni jej dzień. Tradycją było, że robione były z wonnych ziół, młodych drzew i kwiatów polnych, najczęściej z: mięty, rozchodnika, macierzanki, kapustnika, bobownika, stokrotek, melisy, róży, a nawet z paproci, lipy i pietruszki. Wierzono, że powieszone na ścianie domów ochronią je przed piorunami, gradem, powodzią i ogniem. Zioła stosowano również na różne choroby, a dymem ze spalonych okadzano wypędzane po raz pierwszy na pastwisko krowy. Czasem też wkładano do nich paski papieru ze słowami Ewangelii zakopując później w rogach pola wierząc, że przyniosą dobre plony. Czasem poświęcone rośliny umieszczano z trumnie zmarłego, natomiast te z poprzedniego roku w Wielki Piątek do ula, aby pszczoły dały dużo miodu. Panował zwyczaj, że liczba wianków była zawsze nieparzysta i często pozostawiano je w kościele przez całą oktawę, aby nabrały dobroczynnej mocy i dopiero wtedy zabierano do domów. Do dziś piękna tradycja święcenia przetrwała na wsiach i w mniejszych miastach. Niegdyś obyczaj powszechny – obecnie zamierający i kultywowany głównie starsze osoby. Zwyczajem przetrwałym w wielu miejscach jest łamanie gałązek brzóz ozdabiających ołtarze. Bierze się je do domów i zawiesza wierząc, że uchronią przed pożarem i uderzeniem pioruna.

Anna Hudyka