Co to jest globalne ocieplenie?

fot. Global warming/pexels.com

OPINIE

Jest to potężna, pogańska religia oparta na kulcie Matki Ziemi. Jakie są jej podstawowe dogmaty?

Wg wyznawców tej religii, człowiek (rozumiany kolektywnie jako ludzkość) u zarania dziejów zawarł pakt z Matką Ziemią. Matka dostarczyła mu podstawowych składników niezbędnych do życia: pokarm, wodę, powietrze, przestrzeń itp. Miał on prawo wąchać kwiatki, obserwować kornika drukarza, jeść owoce, z umiarem palić w piecu, a nawet polować na bażanty z łuku. Niestety, zachłanni ludzie pakt ten zerwali: zaczęli karczować lasy, uprawiać ziemię rolniczo, przez co nadmiernie się rozmnożyli. W ten sposób pakt został zerwany i powrót do pierwotnego stanu niemożliwy, bo bez rolnictwa poumieraliby z głodu.

Cóż na to Matka Ziemia?

Miłosierna w swej naturze, wybaczyła im to. Niestety, człowiek nie docenił Jej dobroci. Zachłanny i zadufany w sobie zgrzeszył powtórnie. Szukając bardziej wydajnych źródeł energii i wygodniejszego trybu życia zszedł do Podziemi. Zaczął wytapiać stal z rudy i wydobywać węgiel, ropę i gaz, które potem spalał. Zaczął kopać zbyt głęboko…

I cóż się stało?

Obudził w ten sposób złego mzimu zwanego Dwutlenkiem Węgla. Tego już Matka Ziemia nie wybaczyła i postanowiła ukarać ludzi globalnym ociepleniem.

Czym dokładnie jest globalne ocieplenie?

Dokładnie nie wiadomo, ale wiadomo, że jest czymś strasznym. Generalnie polega na podniesieniu się średniej temperatury na Ziemi.

Czy jest to popularna religia?

O, tak. Jak się wydaje, źródłem popularności globalociepleniowców jest wykształcenie kasty zdolnych szamanów. Tak, jak kapłanom egipskim udało im się wmówić masom, że mają kontakt z bóstwem (w tym przypadku, Matką Ziemią), że ludzkość wobec bóstwa zgrzeszyła i że daje się ono przekupić.

Kapłani na podstawie obserwacji nieba zauważyli powtarzalność pewnych zjawisk i doszli do umiejętności przewidywania zaćmienia Słońca, Księżyca itp. Umieli to wykorzystać. Nie znaczy to, że posiadali jakąś szczególną wiedzę o budowie Wszechświata. Globalociepleniowcy poszli krok dalej. Posiedli pewną wiedzę o klimacie, są w stanie prawidłowo (na ogół) przewidzieć pogodę na jutro, ale podobnie jak my, nie mają zielonego pojęcia, czy klimat się ociepla, czy nie i czy to ma związek z gospodarczą działalnością człowieka. Kapłani egipscy straszyli zjawiskami, których istnienie nie podlegało dyskusji, globalociepleniowcy straszą zjawiskiem, którego istnienia nie da się zweryfikować.

Nie da się zweryfikować?

Jeśli czapa lodowa nad Morzem Arktycznym się zmniejsza, to uznawane to jest za przejaw ocieplenia klimatu, jeśli ta sama czapa nad Antarktydą się zwiększa (a tak jest), to …też jest to przejaw globalnego ocieplenia.

Nie rozumiem.

Pod lodami Arktyki jest morze, zatem coraz cieplejszy ocean topi lód, pod Antarktydą jest skała, więc kruchszy lód (bo jest cieplej) łatwiej pęka i rozłazi się na boki.

Brzmi przekonująco. Zatem globalne ocieplenie ma miejsce?

Jestem w stanie udowodnić globalne ochłodzenie.

Że co?

Maleje ilość śniegu na szczycie Kilimandżaro.

I to ma być dowód na globalne ochłodzenie?

Panowały tam i panują temperatury ujemne. Mimo to ilość wiecznego śniegu skurczyła się do 4 km². Bo zmalała ilość opadów. Sam szczyt znajduje się prawie na równiku, słońce świeci pod bardzo dużym kątem, dwa razy do roku jest w zenicie. Znajdujący się tam śnieg sublimuje, przechodzi bezpośrednio w stan gazowy. Nowe opady śniegu są niewystarczające, by pokryć ubytek wysublimowanego lodu i śniegu. W warunkach ocieplenia klimatu ilość opadów w strefie okołorównikowej powinna wzrosnąć! Strefa sawanny powinna przesunąć się bliżej zwrotników, gdy tymczasem Sahara posunęła się w ostatnim stuleciu ok. 40 km na południe. Podzwrotnikowa Adelajda powinna przejść w strefę klimatów zwrotnikowych i stać się co najmniej półpustynią, tymczasem jej mieszkańcy nieźle zmokli tam w zeszłym roku. Kiedyś internauci lubili wklejać zdjęcia Kilimandżaro, by triumfalnie pokazać prawdziwość tez o globalnym ociepleniu. Ale szamani ich nie poparli.

Czemu?

Bo wiedza o globalnym ociepleniu ma być dostępna tylko wtajemniczonym szamanom. Gdyby pierwszy-lepszy zwolennik teorii globalnego ocieplenia wiedział co to takiego, szamani byliby niepotrzebni. To ma być wiedza tajemna. Na ogół to dobrzy parafianie religii globalnego ocieplenia, podzielają jej dogmaty, ale nie każdy może być szamanem.

Czemu szamani są tak zazdrośni o tę wiedzę?

Bo daje im władzę nad masami. Podczas zaćmienia Słońca przerażeni ludzie gotowi byli wypełnić każde żądanie kapłanów, byleby tylko słońce pokazało się na nowo. Można im było wmówić, że stało się tak z winy ludzi i że idzie bogów przekupić. Współcześni szamani powtarzają tę samą sztuczkę. I wystarczy, że któryś z szamanów powie: „wyrzućcie żarówki wolframowe” i miliardy ludzi na Ziemi przestaje ich używać.

Nie ma zatem globalnego ocieplenia spowodowanego działalnością człowieka?

Nie wiem, nikt tego nie wie, a już na pewno nie wiedzą tego szamani. Może się jednak zdarzyć, że takie zjawisko istnieje i my wszyscy spełnimy żądania bogów, ograniczymy emisję CO2, a wtedy ogromna asteroida walnie w Ziemię, wytrąci ją z orbity i po ptakach.

Ale to już zupełnie inna historia…

Jerzy Gawin