Jezuita na Piotrowym Tronie

Express Australijski, Polish-Australian Express, polish news, Polonia, polska gazeta, wiadomości polskie w Australii, polish language papers in Australia, polish newspaper in Australia, Australia’s Polish newspaper, Polish ethnic group in Australia
foto. Ern/Flickr CC0

Na przełomie XVI i XVII wieku Polska była u szczytu swej potęgi, wydawało się, że nic ani nikt nie może tej potęgi złamać. Był wszelako ktoś, kto przestrzegał przed popadaniem w samozadowolenie. Jezuicki kaznodzieja – Piotr Skarga nie był dumny ani z ustroju Rzeczypospolitej ani z panujących w niej porządków społecznych. Nie był on entuzjastą postanowień konfederacji warszawskiej, gwarantującej tolerancję religijną, był zdecydowanym krytykiem panujących w Rzeczypospolitej Obojga Narodów (RON) stosunków społecznych i wielkim zwolennikiem ofensywy cywilizacyjnej wobec prawosławnego Wschodu. Dla niego Rosja Iwana Groźnego i on sam to była dzicz i barbarzyństwo, które dopiero należało ucywilizować. W przeciwieństwie do mas szlacheckich nie zadowalał się zwycięstwem w wojnie z Moskwą czy zdobyciem Smoleńska, on chciał całego Wschodu urządzonego na polską modłę. Stąd jego aktywny udział w pracach nad Unią Brzeską. Jednak Polacy tamtych czasów zbyt łatwo popadli w samozadowolenie, nie zdając sobie sprawy z faktu, że ich potęga jest chwilowa i oparta na kruchych podstawach.

Czas pokaże, że miał rację: już 40 lat później RON popadnie w takie kłopoty, że zarówno Szwedzi, jak i Moskwa bez trudu wtargną w jej granice, ceny zboża (wyłącznego źródła dobrobytu) spadną, kraj przetrwa, ale osłabiony, wyzbyty jakichkolwiek ambicji co do swej roli w Europie, konserwujący swój katolicyzm (tym razem defensywny), by odróżnić się od sąsiadów, a nie niosący katolickiego ducha poza swe granice. Dalszy ciąg znamy. Zamiast misji cywilizacyjnej na Wschodzie wybierzemy rosyjski protektorat.

Miną wieki i na Piotrowym Tronie po raz pierwszy w historii zasiądzie jezuita. I znów nie spodoba się Polakom.

Żeby jednak zrozumieć działalność papieża Franciszka, należy najpierw odpowiedzieć: kim są jezuici? Przede wszystkim są kontrreformatorami i dlatego próbują bronić tradycyjnych wartości w zmieniającym się świecie. Skoro starożytny i średniowieczny obraz Wszechświata został raz na zawsze zburzony naukami Kopernika i odkryciami geograficznymi, to jezuici będą pierwszymi, którzy zburzą go do końca. Zamiast bronić tego, czego bronić się nie da, zajmą się na serio astronomią, odnosząc na tym polu niejakie naukowe sukcesy. Jeśli – drogi Czytelniku – spotkasz mnicha, który będzie gorąco protestował przeciwko hipotezie o prawdziwości Całunu Turyńskiego, to masz prawie 100% pewności, że to jezuita. Zważ, że będzie mówił to samo, co aktywny publicysta portalu www.racjonalista.pl; z tym, że dla tamtego będzie to argument za odrzuceniem wiary, jezuita wszakże w ten sposób będzie chciał wiarę ocalić. Wiara jest wiarą w Boga i Jego Dzieło (także ziemskie), a nie wiarą w Całun. Cóż z tego, jeśli nawet jest prawdziwy…

Ale też…

… w czasach, gdy wypowiadanie posłuszeństwa papieżowi stanie się bardzo modne, jezuici tym bardziej podkreślą swą lojalność wobec Piotrowej Stolicy. Czas znowu pokaże, że będą mieli rację. Czy jakakolwiek protestancka wspólnota byłaby w stanie zgromadzić takie tłumy wiernych jak ŚDM? Co by ich zjednoczyło? Interpretacja Biblii (każdy po swojemu?).

Ponadto jezuici zawsze byli apostołami postępu we wszystkich tych dziedzinach, w których postęp jest możliwy, potrzebny i pożyteczny, stąd ich szacunek dla nauki i wiedzy.

Niestety, nasza ojczyzna coś nie bardzo ich hołubiła. Owszem, odnieśli niejakie sukcesy w szkolnictwie, ale nikt nie chciał słuchać Skargi w takich sprawach jak choćby stosunek do poddanych we własnych włościach: zamiast wybrać wariant najlepszy dla rozwoju raju, pomyślano o wygodzie właścicieli. Na skutki nie trzeba było długo czekać.

Franciszek też jest kontrreformatorem, „działa na terenie wroga”, tedy odwiedzi homoseksualistę, który wyzna, że co prawda jest czynnym homoseksualistą, ale jest wierzącym katolikiem, ale proszę nie liczyć na to, że przestanie uważać czynny homoseksualizm za grzech i to ciężki. Żaden z poważnych dogmatów, ani żadna poważna tradycja Kościoła nie zostanie podczas tego pontyfikatu podważona.

Szkoda, że tak niewielu Polaków to rozumie, a taki np. Ziemkiewicz uważa papieża za idiotę i kwituje  jego działania słowem „straszne”. Powinien zacząć od siebie; zrozumiałby, że kompletnie nie pojmuje rzeczy podstawowych.

Jerzy Gawin