O islamie europejskim

 

Dr-Marek-Moroń_w
dr Marek Moroń

– rozmawiamy z dr Markiem Moroniem, wykładowcą w Katedrze Porównawczych Studiów Cywilizacji, Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie

 

– Czy islam jest religią  pokojową czy zagrożeń?

– Przyzwyczailiśmy się postrzegać religię jako element relacji politycznych. W takim układzie pytanie o to czy religia jest czynnikiem stabilizującym czy destabilizującym w polityce jest oczywiście zasadne. Jednak pamiętajmy, że w takim kontekście mamy do czynienia z  upolitycznieniem podmiotu, którego zasadniczą, o ile nie jedyną funkcją, jest określenie relacji człowieka z Bogiem. Upolitycznienie religii oznacza wprowadzenie jej do świata walki o władzę.

Równie dobrze możemy zapytać czy język ojczysty jest kategorią pokoju czy  zagrożeń. Tak jak religie można go upolitycznić i wtedy staje się groźny. Nie raz w historii upolityczniano kwestie językową dla  walki o władze polityczna .

Religia odnosi się do relacji człowieka z Bogiem i w tej perspektywie islam jest  oświeceniem dla człowieka, gdyż ustawia go jako podmiot stworzony w bezpośredniej relacji tzn. bez żadnych pośredników, wobec swego Stwórcy, wobec Boga. Nikt nie jest pośrednikiem, wstawiającym się, „lobbującym” za jednostką w relacji z Bogiem.

To oświecenie nastąpiło poprzez przekaz słowa bożego – Koranu, który to przekaz uczyniony został poprzez ostatniego Proroka Mahometa, który choć jest obiektem największego szacunku, w żadnym razie nie jest obiektem kultu boskiego i mówienie, że Muzułmanie wierzą w Mahometa jest  fundamentalnym nieporozumieniem.

Słowo Boże Koranu jest  przewodnikiem  dla człowieka. Proszę posłuchać takiego przykładu:

Mam wydany w roku 1905 „Przewodnik po Galicji”. Za pomocą tego przewodnika jestem w stanie, w roku 2015, wejść na każda górę np. w Beskidach  albo w Tatrach. Oczywiście  posługując się tym przewodnikiem wielokrotnie stwierdzę, że w danym miejscu, gdzie w przewodniku z 1905 pisze np. że jest mały las nad rzeką, zobaczę  np. wybudowane domy nad tą rzeka. To jednak nie będzie dla mnie wskazanie, że mam wyburzyć te domy i zasadzić las ponieważ tak pisze w przewodniku z 1905 roku. Jest droga i rzeka, o której przewodnik pisze, zatem kierunek jest właściwy. Oczywiście przez sto lat nastąpiły zmiany krajobrazu, ale to nie zmienia postaci rzeczy, iż z tym przewodnikiem wejdę na górę.

Każda religia przeżywała lub nadal przeżywa swoje przygody z polityką i przemocą. Nawet buddyzm nie jest tu wyjątkiem (Tajlandia, Sri Lanka, Birma). Przemoc promowana działaniami kapłanów buddyjskich jest warta  dokładnej analizy.

Jednak słusznie nasza uwaga kieruje się w kierunku islamu, który w nadzwyczaj intensywny sposób zmierza zachowaniami wielu swych społeczności, ku wytworzeniu swego obrazu jako zagrożenia.

Tu w ogóle nie chodzi o przytaczanie cytatów z Pisma, gdyż  doświadczenie dowodzi , że dla udowodnienia niemal jakiejkolwiek tezy, można dobrać tak cytaty, iż przy odrobinie złej woli najgorsze rzeczy można udowodnić.

Chodzi o to, że niektóre społeczności, niektóre grupy etniczne od XVIII wieku promują obraz islamu stanowiący zagrożenie dla cywilizacji. Myli się Samuel Huntington, że jest już lub nadchodzi starcie cywilizacji. Nadchodzi starcie cywilizacji ludzkiej ze zorganizowanym brutalnym barbarzyństwem z pustyń, które dla realizacji swych  morderczych niepojętych celów dyskredytuje, lży i unicestwia islam i jego wkład w cywilizację. To barbarzyństwo jest  śmiertelnym zagrożeniem.

– Czym różni się islam europejski od światowego?

– Ja rzeczywiście często mówię, że jestem czy też staram się być promotorem i propagatorem islamu europejskiego. Z tego więc można wyciągnąć wniosek, że ten islam europejski to jeden z wielu islamów. Oczywiście, że tak wcale nie jest.

Islam jest jeden. Brzmi to osobliwie wobec powszechnej wiedzy o stałych krwawych konfliktach sunnitów i szyitów. Jednak strony tego konfliktu nie kwestionują fundamentalnych zasad islamu, a szukając źródeł tegoż konfliktu dojdziemy do wniosku, że chodzi właściwie o to, kto ma przewodzić społeczności muzułmańskiej, a nie jest to spór o fundamenty (podkreślam –fundamenty) wiary.

A wiec przymiotnik „europejski” dotyczy atrybutu kulturowego, a nie doktrynalnego, czy też  dowodzącego jakiegoś specjalnego  „innego” islamu. Europejskość w islamie  naszego kontynentu polega na przyjęciu przez muzułmanów europejskich jako swoje: zasady  obywatelstwa, wolności jednostki, realnie praktykowanej swobody religii, oczywistej równości kobiet i mężczyzn, lojalności wobec swej ojczyzny, uznanie za swój obowiązek jej bronienia  i dobrosąsiedzkiego życia  ze społecznościami innych wyznań.

Dlatego europejski islam i europejscy muzułmanie to ci, którzy mieszkają w Europie od setek lat: Tatarzy Litwy, Krymu, Polski, Białorusi, Rumunii praz Bośniacy i Turcy. Dobrzy muzułmanie i dobrzy obywatele swych ojczyzn.

W żadnym razie do islamu europejskiego nie należą przybysze na nasz kontynent z Azji i Afryki z ostatnich kilku dekad. Obserwacje i doświadczenie ostatniego półwiecza pokazuje, że przybysze ci nie stali się Europejczykami, nie potrafili wychować  swych dzieci i wnuki na Europejczyków. Być może  pierwsze pokolenie  przybyszów z Azji i Afryki podjęło  czasem skuteczne i prawdziwe wysiłki dla stania się Europejczykami uznającymi wartości, które wskazałem powyżej. 

Jednak jakiekolwiek szersze oceny wskazują, że tożsamość europejska nie wrosła w młode pokolenia przybyszów z Azji i Afryki. Muzułmanie Anglii, Francji, Niemiec czy Szwecji itp. To nie  jest islam europejski.

Jest to islam w Europie, ale pomalowany kulturowymi kolorami spoza Europy, cechami oraz coraz bardziej absorbujący emocje  zła, narodzone w XVIII wieku poza Europą i manifestujące się dziś nadal w wielu miejscach obcinaniem głów, kaleczeniem kobiet czy traktowaniem ich jak przedmioty, z nienawiścią charakterystyczną dla ignorantów wobec  rozwoju, nowości, dobra. Te cechy do Europy nie pasują i nigdy pasować nie będą.

Chce tu  jeszcze wymienić bodaj  największy obiekt nienawiści  morderców z pustyń – a mianowicie: jest nim miłość do Boga.

Nie jest w Europie praktycznie w ogóle znana poezja islamskich mistyków – sufich. Te arcydzieła myśli i serca ludzkiego wyrosłe wyłącznie z motywacji islamskiej są pięknym  obrazem duchowości ludzi,  którzy mogą być dla pokoleń przykładem  tego, co można  „uzyskać” z islamu. Wymienię ledwie kilka nazwisk poetów z XIII i XIV wieku: Dżalalludin Rumi, Hafez, Saadi, Attar, Omar Khayyam,  Amir Khusro. Nazwiska nieznane w Europie poza kręgami ekspertów akademickich. Wielka to szkoda i strata.

Ta miłość do Boga jest wyjątkowo nienawistna bandom morderców z pustyń, którzy dziś, słusznie, urastają do rangi wroga cywilizowanej ludzkości. Kwestie tożsamościowe, zawierające w sobie czynniki kulturowe są istotne dla pokazanego powyżej – islamu europejskiego.

Społeczność islamska świata składa się z wielu kultur, narodów, etni itd. Arabowie stanowią około 23 procentową mniejszość w tej społeczności. Zatem identyfikowanie  kultury arabskiej z islamem jest nieuprawnione.

Nie zmienia to oczywistych faktów, iż pismo święte Koranu zostało przekazane w pięknym języku arabskim i jego brzemiennie w tymże języku jest najpiękniejsze. Nikt też chyba ma świecie nie potrafi sobie wyobrazić, aby wezwanie do modlitwy zabrzmiało w innym niż arabski języku.

To jednak nie zmienia zasadniczej wartości kultury i środowiska dla określenia własnej tożsamości muzułmanina. W Polsce i innych krajach Europy centralnej mamy swe bardzo dobre doświadczenia życia od setek lat ze społecznościami muzułmańskimi.

– Pozostaje nam więc dialog międzyreligijny. Jakie ma on znaczenie w spotkaniu z muzułmanami?

– Jeżeli dialog muzułmańsko – chrześcijański dotyczy doktryny, to jest to bezprzedmiotowe i stanowi marnowanie czasu. Jeżeli natomiast ten dialog dotyczy wartości,  to nie tylko ma on sens, ale natychmiast spostrzegamy wspólnotę ocen wielu fundamentalnych kwestii moralności i życia społecznego. Takie zakresy tematyczne jak rodzina i jej wartość, ochrona życia nienarodzonego, ocena eutanazji, wychowanie młodzieży mają potencjał i są naturalnymi przestrzeniami wspólnoty ocen.

Przez jedną kadencje byłem Członkiem Zarządu Rady Wspólnej Katolików i Muzułmanów. Mogę więc powiedzieć, że w linii akademicko eksperckiej dialog ma miejsce i rozwija  się, również w Polsce. Brałem udział w wielu spotkaniach wyznawców obu religii w Polsce w Holandii, Niemczech i w Indiach. Wydaje mi się, iż problemem nie jest osiąganie wspólnoty ocen wartości przez elity intelektualne, ale wejście z tymi ocenami i rozmową do szerokiego gremium. Dlatego też organizowane przeze mnie wydarzenia na temat islamu europejskiego, również z udziałem moich gości m.in. z Bośni, miały miejsce w bibliotekach, a nie w ośrodkach akademickich. Tak, aby publiczność miała swego rodzaju wstęp wolny. Siadając do dialogu trzeba być gotowym na otwarcie się na poglądy drugiej strony. Dlatego rozmowa o doktrynie jest niemożliwa. Dla chrześcijan Jezus jest Bogiem. A dla muzułmanów Jezus jest wielkim prorokiem i „jednym z najbardziej bliskich Bogu” ale w żadnym razie nie można mu oddawać kultu boskiego. Matka Jezusa Maria jest w wielu miejscach wspominana z najwyższą czcią w Koranie, a już opis Zwiastowania, mógłby chyba w całości być umieszczony w najświętszych księgach chrześcijan. Ale w żadnym wypadku nie można  Matce Jezusa oddawać czci boskiej.

 Żeby prowadzić dialog trzeba mieć wiedzę o naszym partnerze w dialogu. Nie „przeżutą plastikową” masę informacyjną z mediów, ale rzetelną wiedzę samemu zdobytą. I trzeba mieć to otwarcie na drugiego, współzrozumienie, szacunek  i współodczuwanie światła, które nasz partner posiada. Taki dialog może mieć miejsce pomiędzy islamem europejskim – a chrześcijanami europejskimi.

W jaki sposób prowadzić jednak dialog z ludzmi, którzy są zdeklarowanymi ignorantami, potencjalnymi mordercami? Ja na to pytanie nie potrafię odpowiedzieć.

Europa nie ceni sobie swego wielowiekowego islamu europejskiego. Kiedy byłem w roku 2012 w odwiedzinach u Muftiego Bośni, to powiedział mi on „Europa się nami nie interesuje, nie widzi w nas żadnej wartości” .

Kiedy byłem w 2005 z wizytą na Krymie, przyjaciele tatarscy mówili mi wielokrotnie „Marek, my jesteśmy muzułmanami europejskimi. Czy Europa tego nie widzi?” Tak jest, Europa tego nie widzi!

Tatarzy w Polsce od lat 30-tych XX wieku starali się o zbudowanie swego meczetu w Warszawie. Nigdy im się nie udało. Szkoda wielka, szkoda.

Chciałbym jeszcze dodać słowo o energicznie stawianej teraz przez media tezie, że emocje i strach rządzą w Polsce tymi, którzy mówiąc delikatnie z rezerwą patrzą na szerokie otwarcie  granic i przyjmowanie  rzesz ludzi z Bliskiego Wschodu. To jest nieprawda. To nie emocje, ani żaden strach tylko wiedza, odpowiedzialność i efekt obserwacji procesów niedanej integracji przybyszów z Azji  i Afryki w Europie Zachodniej. Nie ma chyba w Polsce nikogo, kto nie uzna za celowe i pilne uczynić wysiłek indywidualny i wysiłek swego państwa dla udzielania pomocy pokrzywdzonym przez wojny na Bliskim Wschodzie. Ta pomoc musi im jednak być udzielona w ich państwie, aby mieli swe bezpieczne domy w swej ziemi.

Dlaczego nie otwieramy swych granic np. przez Tatarami krymskimi? Chcą do nas przyjechać, ale urzędy polskie czynią im utrudnienia i przeszkody w tym. Dlaczego ?

W końcowym słowie tej rozmowy pragnę zainteresować Państwa naszym polskim islamem który jest częścią islamu europejskiego, takiego jak go powyżej opisałem i który to islam nie potrzebuje nauczycieli z egzotycznych pustyń orientu. Polscy muzułmanie przez stulecia byli dobrymi wyznawcami swej religii i dobrymi obywatelami swej ojczyzny Polski.

Na tym można budować postać islamu w Polsce.

rozmawiał Leszek Wątróbski

zdjęcie: dr Marek Moroń (fot. Leszek Wątróbski)

Były Konsul Generalny w Bombaju (2001-2007), wcześniej pracownik Konsulatu RP w Kalkucie i biura  handlowego przy Ambasadzie RP w Teheranie. Autor wielu artykułów i książek w zakresie tematyki Azji Południowej. Działacz Stowarzyszenia Obywatelskiego „Dom Polski” w Warszawie. W latach 2011-2013 członek Zarządu Rady Wspólnej Katolików i Muzułmanów. Menadżer w globalnej polskiej firmie przemysłowej.