Polacy w Estonii… (i wzajemne stosunki polsko-estońskie)

Tallin

Estonię zamieszkuje dziś 920 obywateli z polskimi paszportami (dane z 23 maja 2017). Z nich 899 osób otrzymało prawo pobytu (dane z 31 grudnia 216), a 155 prawo na stały pobyt (w roku 2016) plus 15 (w 2017, dane z 23 maja 2017). Łącznie w Estonii mieszka obecnie pond tysiąc obywateli z polskim paszportem. Są też w Estonii inni nasi rodacy, którzy przybyli tam wcześniej — przed II wojną światową i później.

A tak o Polakach w Estonii pisze portal Związku Polaków w Estonii „Polonia”: Nowa fala emigracji polskiej dotarła do Estonii na przełomie lat 40 i 50. Byli to członkowie AK powracający z łagrów oraz Polacy z tzw. Werbunku, pochodzący głównie z ziem włączonych po wojnie do Litwy i Białorusi. Obecnie mieszka w Estonii (około 3000) (1996) głównie Tallinie, Tartu, Kohtla-Järve, Narwie, Valdze, Achtme i Parnawie.

W roku 1988 rozpoczęło działalność Towarzystwo Kultury Polskiej „Polonia”, przekształcone w roku 1995 w Związek Polaków w Estonii „Polonia”. Dziś Polacy mają tu status mniejszości narodowej.

Zupełnie inne dane podaje portal www.avepatria.org.pl/chor-polonia-tallin-estonia/ oceniając liczbę tamtejszej Polonii na ok. 8 tys. — w tym ok. 2 tys. W samym Tallinia: Polonia w całej Estonii szacowana jest na około 8000 osób, w Tallinie na około 2000. Jest mała w porównaniu z innymi krajami i dlatego jest im trudniej prowadzić działalność kulturalną, edukacyjną i pomocową.

* * * * *

Wacław Oleksy – konsul RP

Kiedy przyjechałem do Estonii istniały tu 4 organizacje polonijne… — opowiadał mi Wacław Oleksy, konsul RP w Tallinnie — … zarejestrowane i istniejące zgodnie z prawem estońskim, w myśl którego organizacja posiadająca odpowiednią ilość członków, którzy złożyli deklarację i przedstawili statut, który będzie przewidywał kultywację polskiej kultury i tradycji może się zarejestrować jako organizacja polonijna.

Związek Polaków w Estonii „Polonia” jest związkiem historycznym o korzeniach sięgających pierwszej polonijnej organizacji studenckiej w Tartu, poprzez liczne okresy dochodzenia Estonii do odzyskania ponownej niepodległości w roku 1991. Wtedy to ZPE „Polonia” wznowił swoją działalność, początkowo jako Towarzystwo Kultury Polskiej „Polonia”.

Obok związku istniały oficjalnie 3 inne organizacje polonijne: Związek Polaków w Kohtla-Järve oraz dwie organizacje w Narwie: Klub „Polonez” pani Anny Malinowskiej i Towarzystwo Polskie w Narwie pani Natalii Biełocerkowskiej. Organizacje te miały raczej bardziej charakter „pro bono” niż polonijny. Nie posiadały też w swoim składzie typowych przedstawicieli Polonii. Działały raczej w kierunku wykorzystywania wątków polskich do prezentacji swoich interesów. Tak widzi to dzisiaj konsul Wacław Oleksy.

Przy czym Klub „Polonez” pani Anny Malinowskiej wywodził się z korzenia organizacji polonijnych. Jej ojciec był bowiem Polakiem, założycielem Klubu „Polonez” kultywującym zwyczaje i tradycje polskie. Klub posiadał zespół z polskimi strojami narodowymi i ludowymi.

Klub „Polonez”  skupiał głównie osoby młode, które ciekawiły się kulturą polską.  Klub „Polonez” zaczynał od tego, że organizował dni kultury polskiej w południowej Estonii, tam gdzie polski szlachcic Stanisław Rogoziński wybudował swój dwór, a od jego nazwiska wzięła się nazwa dworu we wsi Ruusmäe–Rogosi. Oprócz interesujących strojów staropolskich „Polonez” prezentował wielokrotnie kuchnię polską oraz np. w listopadzie 2014  wieczór poezji Adama Mickiewicza, a w majątku Rogosi wystawę poświęconą Janowi III Sobieskiemu.

Anna Malinowska ma polskie korzenie. Jej rodzina przyjechała do Estonii – do regionu Peczory – w czasie I wojny światowej z Krakowa. Kiedy w roku 1940 Estonię anektowali Sowieci, Malinowskich przemianowali na Malinowych. Po odzyskaniu przez kraj niepodległości część rodziny wróciła do starego nazwiska. W południowej części kraju była całkiem spora kolonia polska.

Kamień SOLIDARNOŚCI w Tallinnie

Narwa ma naprawdę duże związki z Polską. Andrzej Pszenicki, polski architekt pracujący długie lata w Petersburgu, później rektor Politechniki Warszawskiej, zbudował most w Narwie zniszczony przez Niemców w czasie II wojny światowej. Swoją karierę inżynierską związał z Rosją i Petersburgiem przez ponad 20 lat. Pracował w Zarządzie Miejskim Petersburga jako inżynier projektując konstrukcje mostowe w latach 1898-1919. W 1903 objął stanowisko naczelnika biura technicznego, a potem pracował jako naczelny inżynier. Opiekował się kilkuset mostami miasta i uczestniczył w projektowaniu aż 43 różnych mostów (w tym 27 stalowych). Pracował jednocześnie jako konstruktor mostów na całym terytorium Rosji. Podczas lat spędzonych na obczyźnie nie zerwał kontaktów z Polonią, działając m.in. aktywnie w radzie parafialnej przy katolickiej parafii św. Katarzyny w Petersburgu. Ciekawa biografia. Podobnie jak Mariana Lalewicza, który zaprojektował kurhaus w sąsiednim Narva-Jõesuu.

Później był traktat narewski — w roku 1704. Internetowa encyklopedia podaje, że był to sojusz zaczepno-odporny zawarty 30 sierpnia 1704 roku pod Narwą pomiędzy królem Augustem II Mocnym i Rzeczpospolitą a Piotrem I. W imieniu Augusta II traktat podpisał wojewoda chełmiński Tomasz Działyński. Rzeczpospolita formalnie wchodziła do III wojny północnej w sojuszu z Carstwem Rosyjskim. Sojusz był wymierzony w Szwecję. Obie strony zobowiązywały się do nie zawierania porozumień pokojowych bez porozumienia stron. Car zobowiązywał się zmusić Semena Paleja do zwrotu Rzeczypospolitej zajmowanych przez niego ziem na Ukrainie.

Zarówno forma organizacyjna jak i forum aktywności na rzecz promocji Polski tych 2 klubów, a także ich skład osobowy nie dawały powodów do zakwalifikowania ich jako organizacji stricte polonijne — kontynuował konsul W. Oleksy. W estońskim ministerstwie kultury zarejestrowało się jeszcze kilka innych niewielkich organizacji polonijnych. Uznaliśmy jednak, że jedyną organizacją działającą zgodnie z przepisami i tradycją posiadającą formalny statut działania oraz spełniającą wszystkie wymogi światowej organizacji polonijnej jest Związek Polaków w Estonii „Polonia”.

Związek ten liczy obecnie ponad 500 członków. Ma swoją siedzibę w Tallinnie oraz oddział w Tartu, gdzie w okresie ostatnich dwóch lat (2015-2017) próbowaliśmy ożywić Polonię, która jest historycznie związana z Polską. Mamy tam przecież Dorpatczyków, mamy uniwersytet, na którym prowadzony jest od lat lektorat z języka polskiego i który kończyło wielu wybitnych rodaków. Warto też pamiętać, że same podwaliny pod ten uniwersytet dał tam Stefan Batory, stąd m.in. flaga biało-czerwona tego miasta. 

W Tartu mieszka obecnie wiele rodzin mieszanych polsko-estońskich, które w różny sposób trafiły do Estonii. Są to rodziny, które zawarły związek małżeński albo przeprowadziły się tam z Finlandii. Jest to stosunkowo spora grupa młodych ludzi, która sama z siebie dążyła do stworzenia formalnej podstawy swojego działania na rzecz promocji kultury polskiej i języka polskiego. Stąd choć „nieformalna” to jednak organizacyjnie uznana forma filii ZPE. Warto tu jeszcze dodać, że jest tam również duża liczba dzieci.

Estonia, ze względu na swoją wielkość, nie ma statusu kraju, do którego można byłoby wysłać lektora czy założyć szkółkę polonijną — np. przy polskiej ambasadzie. Na to wszystko potrzebne są odpowiednie środki finansowe. Na dzisiaj jest to raczej niemożliwe. Działalność Polonii estońskiej ma obecnie zupełnie inny wymiar niż przed paru laty. Jest to organizacja społeczna, działająca pośród 121 innych mniejszości narodowych zamieszkujących ten kraj — takich jak: Rosjanie, Finowie i Szwedzi.

Polacy mieszkają także w Narwie czy Kohtla-Järve i Ahtme, gdzie przez lata duszpasterzował franciszkanin o .Augustyn, który wybudował tamtejszy kościół. W Tallinnie, natomiast pracuje ks. Władysław Szczepaniak oraz dominikanin o. Artur Modzelewski, który zarządza klasztorem dominikanów na starym mieście. Jest też w Sillamäe ks. Grzegorz Sękowski,  obsługujący również i Narwę. Są wreszcie w Estonii polskie siostry — w Ahtme i Narwie. Polskie duchowieństwo wspomaga Nie tyko duchowo ale i praktycznie estońską Polonię.

Historycznie rzecz ujmując Polak w Estonii traktowany był zawsze jako katolik. kontynuował konsul W. Oleksy. Jeśli Polak to katolik, jeśli katolik to na pewno Polak. Od długiego już czasu, od chwili go Polacy zostali tu sprowadzeni do pracy, gdy na podstawie umowy rządowej z lat dwudziestych XX wieku, posiadali swoich kapelanów. Polacy nadal są ważną i liczną grupą wiernych kościoła katolickiego w Estonii, choć dominującymi w tym kraju wyznaniami są prawosławie, luteranizm i metodyści.

Zdecydowana większość estońskiej Polonii zgromadzona jest nadal wokół kościoła katolickiego. Dotyczy to szczególnie osób starszych.

* * * * *

Tablica upamietniejaca ucieczkę ORP ORZEŁ w roku 1939

W Estonii dba się obecnie o dwa elementy. Pierwszy, to starania, aby Estonia posiadała wyrazistą swoją społeczność estońską, czyli rdzennych Estończyków, którzy od wieków tu mieszkali i posiadali świadomość swej estońskiej tożsamości. Nie ma ich niestety obecnie zbyt wielu. Duża ich przecież część wyemigrowała.

Ciekawa jest tam także sytuacja z językiem estońskim, który tworzy problem dywersyfikacji społecznej. Duża bowiem część Estończyków nie posługuje się swoim językiem ojczystym. Nie operuję tu kategorią obywatelstwa. Bo obywatelstwo związane jest ze znajomością i zdaniem egzaminu z języka państwowego, co nie jest naprawdę wcale łatwe. I oni nie oczekują od mniejszości rosyjskojęzycznej, że masowo będzie zdobywała obywatelstwo estońskie i będzie się uczyła i na co dzień posługiwała językiem estońskim.

Wzrasta natomiast liczba ludzi posiadających paszporty szare — tzw. bezpaństwowców, obywateli głównie pochodzenia rosyjskiego. Kiedy Związek Radziecki opuścił Estonię, na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku, to mieszkający tu Rosjanie utracili obywatelstwo ZSRR, bo nie było jeszcze wówczas Federacji Rosyjskiej. I nie nabyli obywatelstwa estońskiego, lecz nadal tam mieszkali.  Mogli wprawdzie opuścić miejsce zamieszkania razem z odchodzącymi wojskami radzieckimi. Ale widocznie nie chcieli. Teraz do swego statusu bezpaństwowca dochodzą karty stałego rezydenta. Karta ta upoważnia do swobodnego poruszania się po strefie Schengen. Jednego czego nie posiadają właściciele szarych paszportów, to prawa wyborczego.

Takich osób jest w Estonii sporo. Estonia tego nie ukrywa. Ale jednocześnie stara się zmniejszyć ich liczbę i wprowadza liczne udogodnienia. To wpływać ma również na rynek pracy, który potrzebuje ostatnio wykwalifikowanej siły roboczej, której tu w nadmiarze nie ma. Jeśli bowiem zachodzi potrzeba zatrudnienia pracownika wykwalifikowanego, ale on nie ma paszportu estońskiego i po estońsku raczej nie rozmawia — tylko po rosyjsku, to go nie zatrudnią. Będą więc musieli takiego człowieka zaimportować.

To są te elementy, w których przychodzi i naszej Polonii lokować się w tej kategorii.  Nie trzeba przecież ukrywać, że nasi rodacy nie znają dobrze estońskiego i wolą rozmawiać po rosyjsku. Niestety niewiele osób z Polonii rozmawia dobrze po estońsku i nie aspiruje przez to do żadnych poważniejszych funkcji w tamtejszej administracji.

Język rosyjski staje się natomiast językiem powszechnym. Kiedy tu wcześniej bywałem, a było to w latach 1991-2002, to częściej słyszało się w Tallinie język angielski, kiedy przychodziło do komunikacji turystów z miejscowym obywatelem. To był okres, kiedy w sferze średniego i młodszego pokolenia dominował język angielski. Starsze natomiast pokolenie używało języka rosyjskiego. Był wówczas dostrzegalny trent, że język rosyjski był językiem w jakiś sposób usuwanym.

Dziś natomiast obserwuję tam renesans języka rosyjskiego, który staje się powoli językiem powszechnym. Czy to jest źle czy to dobrze? Nie wiem. Ja cały czas wychodzę z założenia, że Estończycy podjęli duże wyzwanie, aby ich mały kraj, który jest specyficznym  historycznie, językowo i kulturowo, był dostępny i zrozumiały dla obcokrajowców. I żeby był przyjazny. Dlatego komunikacja jest sprawą najważniejszą. I kładą na to duży nacisk, aby każda osoba, która nie włada językiem estońskim mogła się jednak porozumieć. To jest element, który jest na pewno pozytywny.

Flaga polska i EU przed ambasadą polską w Tallinnie

W Estonii jest dziś zdecydowanie drożej niż w Polsce. Jeśli zaś chodzi o pracę dla osób wykształconych, to nie łatwo ją tam znaleźć. Absolwenci tamtejszych uczelni wyższych szukają jej po sąsiedzku. Najbliższym takim krajem jest Finlandia, która jest siostrzanym krajem dla Estonii. Finlandia i Estonia należą przecież do tej samej grupy językowej i mają podobne związki kulturowe. Finlandia pomagała też Estonii latami w odbudowie ich kraju czy w tworzeniu nowych zrębów społeczności.

Nadal też sporo osób wędruje starymi ścieżkami emigracyjnymi m.in, do Afryki Południowej czy USA i Kanady, szczególnie ci, którzy są uzdolnieni w kwestiach informatycznych. A informatyka w Estonii jest naprawdę na wysokim poziomie i generalnie ceniona na rynku światowym. Zwłaszcza po ostatnich wydarzeniach z roku 2008, kiedy Estonia przeżyła atak hakerski, który sparaliżował państwo estońskie. Może właśnie dlatego program informatyzacji Estonii poszedł tak daleko.

I od tamtego momentu nadano bezpieczeństwu w cyber przestrzeni priorytet. I wtedy Estonia przerzuciła się na budowę systemów zabezpieczających. Dziś, dzięki temu, są mistrzami i wszelkie systemy zabezpieczeń są estońskim produktem eksportowym. Dziś Estonia produkuje wysoko wyspecjalizowanych fachowców, szukając jednocześnie około 600 fachowców (2017), którzy wyjechali z kraju w poszukiwaniu lepszych warunków płacy.

Zainteresowanie współpracą z Polską jest tam naprawdę duże, chociaż ciągle jeszcze nie takie o jakim byśmy marzyli. Są też poszukiwania sfer wzajemnego zainteresowania. Na dziś budujemy już tam elektrownie i remontujemy estońskie promy. Uczestniczymy też w rekonstrukcji ich sieci kolejowej. Sprzedajemy Estonii wiele towarów spożywczych z estońskimi napisami. Stosunki gospodarcze polsko-estońskie rozwijają się szybko.

Chcemy nadal szukać nowych dróg – kończył konsul W. Oleksy… aby Polska była tu jeszcze bardziej widoczna. Nie tylko poprzez umacnianie naszej pozycji politycznej czy ekonomicznej, co nam zresztą od lat bardzo się udaje. Nasze relacje z Estonią są dzisiaj bardzo dobre i ciągle się umacniają.

Rozmawiał i fotografował
Leszek Wątróbski