Polonia bułgarska

Sanktuarium MB Częstochowskiej w Małko Tyrnowo

Ks. Roman Kotewicz CR

Uroczystość NMP Częstochowskiej, obchodzona 26 sierpnia, ściśle związana jest z sanktuarium maryjnym w Częstochowie, w którym od końca XIV wieku otaczany jest wielką czcią obraz Bożej Rodzicielki. Pochodzenie obrazu, osnute legendami, pozostaje dotąd niewyjaśnione. Prawdopodobnie pochodzi ze wschodu i stanowi typ ikony Panagia Hodegetria, czyli „Najświętsza Przewodniczka”. Jasnogórski wizerunek Maryi bardzo przypomina bizantyjską ikonę z końca X wieku, znajdującą się w rzymskiej Bazylice Matki Bożej Większej.

 

* * * * *

Małko Tyrnowo to blisko 3 tysięczne, przygraniczne miasteczko położone w sercu narodowego parku Bułgarii „Strndża”. Od granicy z Turcją dzieli je zaledwie 9 kilometrów. Właśnie tam, na ziemi zamieszkiwanej jeszcze tysiące lat temu przez Traków, Greków oraz inne plemiona, od około 120 lat, pracują Zmartwychwstańcy. Ich kościół, p.w. Trójcy Przenajświętszej, góruje nad miasteczkiem i już z oddali wita wszystkich pielgrzymów  przybywających do sanktuarium Matki Boskiej Częstochowskiej, Patronki Jedności Chrześcijan.

Sanktuarium MB Częstochowskiej, Patronki Jedności Chrześcijan w Małko Tyrnowo

Sercem tego miejsca jest obraz Madonny Częstochowskiej, podarowany Zmartwychwstańcom przez lwowskiego kupca Walentego Jakubiaka, który w roku 1907 przywiózł go do Adrianopola, ówczesnego centrum misji bułgarskiej zgromadzenia. Pragnął on bowiem, aby wizerunek ten przynosił uciechę wszystkim katolikom zamieszkującym wschodnie Bałkany.

Trudne losy zmartwychwstańczej misji w Bułgarii sprawiły, że obraz ten kilkakrotnie zmieniał miejsce swego postoju. W roku 1928, na mocy traktatu pokojowego zawartego po wojnie rosyjsko-tureckiej, została zamknięta misja w Adrianopolu, a ikona trafiła do Starej Zagory. Nie więcej niż 30 lat później, tym razem za rządów komunistycznych, wizerunek Częstochowskiej Madonny został przywieziony do Małko Tyrnowo, by w sercu parku narodowego pozostać już na stałe. 25 maja 2002 roku, w czasie apostolskiej pielgrzymki do Bułgarii, papież Jan Paweł II ukoronował wizerunek, zawierzając jego opiece bułgarski kościół.

Zmartwychwstańcy, rozpoczynając pracę misyjną w Bułgarii (druga połowa XIX wieku), posiadali swojego biskupa rezydującego w Odrin (nazywanym dziś Edirne, dawniej Adrianopolis, należącym obecnie do Turcji) pracowali na stosunkowo dużym obszarze, który obejmował egzarchat sofijski zdecydowanie większy niż obecnie.

W roku 1860, w ówczesnym Konstantynopolu, podpisana została Unia Kościelna pomiędzy Bułgarskim Kościołem Prawosławnym a Rzymem. O wydarzeniu tym pisał z Paryża w dzień Nowego Roku 1860 pisał ks. Jełowiecki z Paryża do ks. Kajsiewicza: Donoszę, iż wczoraj przyszła depesza telegraficzna do księcia Czartoryskiego z Konstantynopola, że Unia Bułgarska z Rzymem została ogłoszona. Należy się to najwięcej Polakom i księciu Czartoryskiemu, który nawet grubemi pieniędzmi ruch ten zapomagał, i przyrzekł księży, gdyby mieli z tego powodu pozbawieni dochodów, utrzymywać. Niech o tem wie (ale to ma być tajemnicą), że kiedy w Wigilię Bożego Narodzenia cisnął książe cesarza, aby Bułgarom podał rękę, ten odpowiedział: Nie mogę, bo nie chcę być przykrym Rosyi, która okazuje mi swą przyjaźń, i rozbiła w warszawie koalicję przeciwko mnie. Tymczasem starać się będziemy o fundusze z Propagation de la Foi. Niechże i Propaganda czynnie się tam zajmie, i poszle księży dobrego ducha dla kierunku Rytu unickiego.

Sanktuarium MB Częstochowskiej, Patronki Jedności Chrześcijan w Małko Tyrnowo – wnętrze

Ks. Kajsiewicz odpisuje ks. Jełowieckiemu: Sprawa bułgarska pięknym jest wieńcem pod koniec życia księcia; piękny przed ludźmi, a co więcej przed Bogiem. Idę dziś do kardynała Barnabo, prefekta Propagandy; osobno Ojcu św. doniosę. Poproszę kardynała, by kazał wraz ks. Mosiewiczowi się wyświęcić i zaraz z ks. Małczyńskim, z którym mieli jechać do Kroacji, wysłał do Bułgaryi.

Plebania w Małko Tyrnowo

Unię Kościoła Bułgarskiego z Rzymem wzięła pod opiekę Francja, a rok potem, dnia 21 stycznia 1861 papież przyjął uroczyście Bułgarów na łono Kościoła i sam wyświęcił (14 kwietnia) pierwszego dla nich arcybiskupa ks. Sokolskiego. Aliści w trzy miesiące niespełna potem tenże arcybiskup Sokolski znalazł się w Rosyi! Czy uwięziony czy dobrowolnie tam się udał? różne były domysły.

Pierwszym naszym wschodnim biskupem – opowiadał mi w Małko Tyrnowie ks. Roman Kotewicz – był wspomniany już  (w cytowanej wyżej książce), wcześniejszy prawosławny archimandryta Józef Sokolski, który w Istambule podpisał unię z kościołem katolickim. Nowy biskup był konsekrowany przez papieża Piusa IX. Niestety po powrocie do Bułgarii, został uprowadzony przez rosyjskich agentów do Rosji i tam zakończył swoje życie w Kijowie.

Polski orzeł na ścianie kaplicy MB Częstochowskiej

Jego następca biskup Rafał Popow też został otruty. Tak więc unia kościelna, od samego początku, napotykała na wielkie trudności. Ponieważ papież Pius IX był związany ze Zmartwychwstańcami zwrócił się więc do ówczesnego generała naszego zgromadzenia ks. Hieronima Kajsiewicza, aby ten pojechał do Bułgarii i zapoznał się na miejscu z sytuacją unii. Papież poprosił też nasze zgromadzenie o włączenie się do pracy na rzecz kościoła unickiego w Bułgarii.

Ks. H. Kajsiewicz przyjechał do ówczesnego Odrin i zapoznał się z potrzebami kościoła unickiego. I dopiero w roku 1863, wysłał tam, do pracy duszpasterskiej, sześćdziesięcioletniego ks. Karola Kaczanowskiego wraz z bardzo młodym bratem zakonnym, Marcinem Janusem, do pomocy. Takie były początki naszej misji w Bułgarii.

Misja rozrosła się szybko w znaczącą placówkę. W Odrin założono najpierw szkołę elementarną, a potem bardzo dobrze znane wśród Bułgarów gimnazjum adrianopolskie. Ukończyło je wiele znanych osób.

Wśród wychowawców pracowało kilkunastu Polaków. Tak było do roku 1928, kiedy to Zmartwychwstańcy musieli opuścić Odrin, które 5 lat wcześniej, w roku 1913, znalazło się na terytorium Turcji. W tym samym czasie większość Bułgarów i zakonów katolickich także musiało opuścić Odrin. Nie było wówczas żadnych szans na dalsze sukcesy duszpasterskie w prowadzeniu misji  w Turcji.

Zmartwychwstańcy przeprowadzili się do Starej Zagory, zabierając ze sobą wszystko co tylko się dało – m.in. obraz Matki Bożej Częstochowskiej, który trafił do naszego sanktuarium w Małko Tyrnowie dopiero w końcu lat pięćdziesiątych.Niestety ówczesna sytuacja wszystkich katolików w Bułgarii nie była do pozazdroszczenia. Komuniści walczyli z kościołem i religią, traktując je jako opium dla ludu. Zmartwychwstańcy oficjalnie jako zakon nie istnieli. Podobnie inne zakony i zgromadzenia, które zostały założone poza granicami Bułgarii musiały z kraju wyjechać. Zostać mogli, ale już jako duchowni diecezjalni, pod warunkiem, że byli Bułgarami.

Dochodziła tu także wielka nienawiść prawosławnych do nas katolików. Chyba nigdzie wcześniej w Bułgarii, nie wydarzyło się tak jeszcze, aby prawosławni rzucili klątwę na katolików. Tutejszy biskup obłożył nas anatemą w roku 1962. Takie było przyjęcie nas tutaj, po wyjeździe z Turcji.  

W Bułgarii przepracowałem 25 lat – najwięcej tu w Małko Tarnowo. Dawniej była tu duża parafia. Były rodziny i małżeństwa katolickie. Wiele z nich już nie żyje, wiele się postarzało. A młodzi, ze względu na brak pracy, wyjechali stąd do miast w poszukiwaniu chleba. Do kościoła, na codzienną liturgię, przychodzi dziś do 10 osób. Trochę więcej jest w niedzielę i święta. Parafii już dawno tu nie ma. Jest natomiast misja katolicka, czy jak kto woli wspólnota katolicka, czy wreszcie kościół w diasporze, która liczy wraz z najbliższym terenem jakieś kilkadziesiąt osób. Cały zresztą obszar tego kraju, moim zdaniem, to tereny misyjne. Podobnie zresztą wygląda sytuacja w pobliskim Burgas. Nie da się tego zupełnie porównać z placówkami duszpasterskimi w Polsce czy innych kraju Europy. 

Choragiew MB Częstochowskiej

W Małko Tyrnowie zdecydowana większość mieszkańców przyznaje się do prawosławia. Ilu z  nich regularnie praktykuje, to już zupełnie inna sprawa. Praca jest tu naprawdę dużo cięższa niż w normalnej parafii. Trudno na kogoś liczyć czy kogoś o coś prosić. Tu mieszkają tylko same starsze osoby. Wszystko trzeba robić samemu. 

Jestem tu bardziej stróżem kościoła i kustoszem sanktuarium niż duszpasterzem. Nie zapominam jednak o swojej kapłańskiej misji. Po mszy św. staram się zawsze wiernym wytłumaczyć treść czytań z danego dnia. To jest pokolenie, które dorastało w systemie komunistycznym. Ich wiedza na temat religii jest właściwie podstawowa, powiedział bym elementarna. Były też lata, kiedy do kościoła przychodziło dużo dzieci. Niestety dziś ich już nie ma. Opuściły swoich rodziców i w poszukiwanie pracy wyjechały za granicę. Ich miejsca zajmują tu Romowie. Jest ich coraz więcej, może nawet więcej niż Bułgarów, choć oficjalnie nikt do tego się nie przyzna.

Wspólnota katolicka w Małko Tarnowo przetrwa, szczególnie jako sanktuarium. Będą tu nadal przyjeżdżać pielgrzymki. Zaglądają też bułgarscy prawosławni. Przychodzą tu, aby się pokłonić koronowanej ikonie – Matki Bożej Częstochowskiej. Aktu koronacji, tego łaskami słynącego obrazu, dokonał w Sofii – w roku 2002, papież Jan Paweł II. Fakt ten przyciąga wielu ludzi. Jest tu też m.in. piuska błogosławionego Jana Pawła II, którą wierni traktują jako relikwie. 

Staram się cały czas, aby nasze sanktuarium dobrze funkcjonowało. W okresie wakacyjnym nigdzie więc nie wyjeżdżam. Mam już swoje lata. Warto byłoby zająć się w przyszłości dziećmi romskimi, może kiedyś w przyszłości, jak władze podeślą tu jakiegoś młodego księdza.

W wolnych chwilach czytam i pisze. Nie mam tu, jak w Polsce, żadnej pomocy – np. sprzątaczki czy kościelnego i dużo czasu zajmują mi obowiązki w kościele. Mam też ogród, który musi jakoś wyglądać. Muszę też być często do dyspozycji ludzi, którzy tu przyjeżdżają. Oni nie tylko chcą zobaczyć naszą świątynię, ale i czegoś się dowiedzieć. Jest to wspaniała okazja na pracę katechetyczną. Mogę im bowiem głosić naukę chrześcijańską. Jesteśmy zgromadzeniem pracującym w 2 obrządkach, ale wyłącznie ze względu na Bułgarię.

Sam jestem birytualistą wyświeconym w rycie łacińskim w Poznaniu. Liturgia słowiańska jest dla mnie prawdziwym bogactwem poszerzającym moje horyzonty. Nie żałuję, że tu przyjechałem, choć wcześniej myślałem o pracy w Brazylii. Jako kleryk chodziłem w Krakowie, dwa razy w miesiącu, na nabożeństwa do św. Katarzyny, gdzie na swoich nabożeństwach spotykali się greko-katolicy.

Byli też inni duszpasterze w Małko Tarnowo. Wielu pracowało tu w czasie wakacji letnich dojeżdżając jako turyści. W ich liczbie był ks. Stefan Koperek, który dojeżdżał tu często i reprezentował, raz czy dwa razy, Bułgarię na spotkaniach kapituły generalnej Zmartwychwstańców w Rzymie. Podczas swojej pracy poznał potrzeby kościoła bułgarskiego i mógł doradzać naszemu księdzu generałowi.

Zmartwychwstańcy zajmowali się i nadal zajmują również Polonią. Również i dziś przyjeżdżają do nas, od roku 2001, polonijne pielgrzymki. Pierwsza w historii pielgrzymka działaczy polonijnych Polskiego Stowarzyszenia Kulturalno-Oświatowego im. Wł. Warneńczyka odbyła się w dniach 9 i 10 czerwca 2001 roku. Zorganizowanie tej pielgrzymki w trudnych warunkach ekonomicznych kraju naszego zamieszkania stało się możliwe wyłącznie dzięki pomocy ze strony Senatu RP, Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” i Ambasady RP w Sofii.

Od tego czasu, co roku, organizujemy podobne spotkanie polonijne. Biorą w nich udział polonijni pielgrzymi z Sofii, Burgas, Starej Zagory oraz innych ośrodków katolickich w Bułgarii. Zaglądają też do sanktuarium Polacy z kraju, którzy są na wakacjach letnich nad Morzem Czarnym. Nasi rodacy wiedzą o sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Małko Tarnowo najczęściej z internetu.

Do pracy duszpasterskiej w Małko Tarnowo potrzebna jest cierpliwość i zdrowie. Uważam, że tamtejsza wspólnota katolicka nie wymrze do końca i przetrwa ten trudny okres. Jest bowiem bardzo mocno związana z sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej, patronki jedności chrześcijan.

Rozmawiał, notował i fotografował 
Leszek Wątróbski