Przelot nad kaczyńskim gniazdem

OPINIE

Różne były motywacje despotów na przestrzeni dziejów – jednych napędzała chciwość, innych głód władzy, jeszcze innych ślepa nienawiść i żądza zemsty. Po wybuchu gniewu za sejmową mównicą nie ma już wątpliwości, że Jarosław Kaczyński należy do tej trzeciej, wyjątkowo niebezpiecznej kategorii tyranów.

Zachodnie demokracje obrodziły ostatnio populistycznymi i autorytarnymi typami, jednak to Polsce trafił się najgorszy ananas. Okazuje się bowiem, że cyniczny strateg Orban czy zdziecinniały narcyz Trump to małe piwo w porównaniu z człowiekiem, który – trzeba to w końcu powiedzieć – oszalał z rozpaczy; z człowiekiem, któremu posypał się świat, i który chce się teraz na tym świecie zemścić. Kaczyński nie zaśnie spokojnie, dopóki wszyscy nie będą cierpieli tak, jak on.

Kategorię obłąkanych dyktatorów można podzielić na dwa podzbiory – tych, których władza doprowadziła do obłędu i tych, których obłęd doprowadził do władzy. To, że „szeregowy poseł” należy do tej drugiej grupy, jest kolejną nakładką nadwiślańskiej tragedii. Wódz, który dostanie kota dopiero w późniejszych etapach rządów, bywa zdetronizowany przez własną klikę, gdy ta w końcu dojdzie do siebie i wyhamuje. Otoczenie Kaczyńskiego jest zgoła inne – lubuje się w odlotach, jest wręcz oczarowane mgiełką szaleństwa, jaką widzi w oku swojego naczelnika. W tej atmosferze kwitną wszystkie odcienie irracjonalizmu – fanatyzm religijny, tępy nacjonalizm, ruchy pseudo- i antynaukowe. Tu kiełkuje Szyszko, Łysenko XXI wieku.

Obawiam się jednak, że na tym nie koniec i że to właśnie końca powinniśmy się bać najbardziej. Kaczyński porwał samolot z 37 milionami pasażerów na pokładzie i ku rozpaczy rozjemców nie przedstawił żadnych żądań poza bliżej nieokreślonym odwetem na wszystkim i na wszystkich. Za sterami maszyny usiadł człowiek, który nie ma planu, nie ma nadziei i – najzwyczajniej w świecie – nie ma już nic do stracenia.

Tacy piloci nie dają sobie przemówić do rozsądku. Tacy piloci ryglują się w kabinach i wbijają samoloty w glebę.

Darek Jedzok

fot. Jarosław Kaczyński | by DrabikPany