Unowocześnić albo stracić na zawsze

fot: PCA/Uber Eats

Restauracje klubowe w Australii tradycyjnie kojarzą się z niedrogim, ale mało urozmaiconym jedzeniem – pieczeń z sosem, trzy kawałki rozgotowanych warzyw i ziemniaki.

W ostatnich latach zauważa się ewolucję w działalności klubów. Zarządy dobrze i z wizją prowadzonych klubów słusznie zauważyły, że już od kilku lat klienci oczekują więcej od restauracji klubowych, wymagają urozmaiconych, dobrej jakości potraw, wyborowych win i szerokiego asortymentu piw. 

Minęły już czasy, kiedy do klubowych restauracji przyciągały klientów suto zastawione stoły szwedzkie, czy odmrażane sznycle za 5 dolarów.

Obecnie kluby muszą oferować klientom ciekawy i urozmaicony jadłospis, świeże produkty, smaczne potrawy i atrakcyjną prezentację dań – inaczej klienci pójdą gdzie indziej.

Jeżeli lokalny klub nie spełnia oczekiwań gości, to zazwyczaj w pobliżu mogą oni znaleźć szeroką gamę innych miejsc serwujących jedzenie: puby, restauracje i kawiarnie, które czekają na nowych klientów.

Restauracje klubowe, w odróżnieniu od pozostałych miejsc serwujących jedzenie, mają zazwyczaj duże pomieszczenia, w których można organizować przyjęcia dla większych grup, w tym możliwości zorganizowania prywatnych uroczystości.

Kluby muszą też prawidłowo oceniać swoje atuty, znać oczekiwania klientów, aby dostarczyć im jak najlepsze produkty zapewniając jednocześnie doskonałą obsługę. Tylko wtedy można mieć pewność, że stali klienci będą wracać i przyprowadzać do klubu nowych gości.

Ryszard Borysiewicz
Prezes Klubu Polskiego w Ashfield