Urokliwy polski Spisz

Rozmowa z Elżbietą Łukuś spiską regionalistką  

Spisz to niewielki choć bardzo urokliwy region Polski?

Urokliwy polski Spisz– Położony jest pomiędzy Pieninami a Podhalem. Do Polski należy tylko 14 wsi położonych w 3 gminach: gminie czysto spiskej – w Łapszach Niżnych, gminie mieszanej spisko-podhalańskiej – w Bukowinie Tatrzańskiej i kolejnej gminie mieszanej – w Nowym Targu. Gdybyśmy cofnęli się o tysiąc lat, do czasów Bolesława Chrobrego, to wówczas cały Spisz należał do Polski.
Spisz dzieli się kilka subregionów: Spisz północny, Zamagurze, Spisz Środkowy, Spisz Dolny i Ziemia Górników. Nasza polska część to Zamagurze, które w części należy też do Słowacji.
Zamagurze, albo Zamagurze Spiskie – to niewielki subregion etnograficzny w północnej części Spisza, przedzielony granicą polsko-słowacką. Dokładniej Zamagurze leży pomiędzy pasmem Pogórza Spiskiego na południu, a rzekami Dunajec i Białka na północy i zachodzie. W jego skład wchodzi również zachodnia część pasma Pienin – Pieniny Spiskie. Zamagurze w większości zamieszkuje ludność góralska narodowości polskiej. Główny ośrodek Zamagurza to miasto Stara Wieś Spiska po stronie słowackiej.
Nazwa polskiej części wywodzi się od pasma górskiego Magura – za Magurą. Zamagurze było najpóźniej skolonizowane przez Madziarów, choć nie do końca. W drugiej bowiem połowie XIII wieku powstała na naszym terenie miejscowość Frydman i najprawdopodobniej osadnicy, którzy tam przyszli pochodzili z północy. Tak było tylko we Frydmanie.
Od czasów Bolesława Chrobrego, kiedy cały Spisz należał do Polski, wiele się zmieniło. Spisz był w następnych latach stopniowo zajmowany przez Węgrów. W połowie XIII wieku byli już na Spiszu Środkowym – dzisiejszy Kieżmark i Poprad. 
W wieku XIV Węgrzy przesunęli swoją granicę na rzekę Dunajec i Białkę. Zamagurze znalazło się w granicach państwa węgierskiego, które rozpoczęło kolonizację tych terenów. Miejscowości, które tu dziś mamy były założone przez Madziarów. Także tutejsze kościoły zostały ufundowane przez szlachtę węgierską.

Nowe miejscowości powstawały już na prawie niemieckim. Właściciele ziem sprowadzali następnie osadników z Polski, bądź z Węgier. Za osadnikami z Polski przemawia gwara, która się tam utrzymała należąca do gwar małopolskich.
Spisz wraca następnie do Polski…
Granicę polsko-węgierską zaczyna umacniać dopiero Kazimierz Wielki. Rozbudował on od strony Polski m.in. zamek w Czorsztynie. Ważny jest jeszcze wreszcie rok 1412, kiedy to Władysław Jagiełło pożycza pieniądze królowi węgierskiemu Zygmuntowi Luksemburczykowi w wysokości 37 tys. kup groszy praskich i w zamian za te pieniądze Polska otrzymuje w zastaw 16 miast spiskich – m.in. Starą Lubowlę, która była wraz ze szkołą prowadzoną przez Pijarów ośrodkiem wiodącym na Spiszu.

 Skąd i kiedy na tym terenie pojawili się na Spiszu Rusnacy, Słowacy i Łemkowie?

– Przybyli tu jako osadnicy na prawach wołoskich. Pasterze szli łukiem Karpat schodząc na zimę do dolin, z których już potem nie wychodzili. Tak zakładali nowe wioski. Taką wioską powstałą na prawie wołoskim była Łapszanka.
Cerkiew greko-katolicka była jedynie w Łapszach Wyżnych, ale nie bardzo dziś wiadomo, co się z nią stało: Czy osadnicy zasymilowali się z miejscową ludnością czy wyjechali? Natomiast w okolicach Łapszy Wyżnych w miejscowości Osturnia, już po słowackiej stronie, do dziś są greko-katolicy. 

  • Urokliwy polski Spisz
    Zamek w Niedzicy fot. Leszek Wątróbski

A skąd na Spiszu wzięli się Żydzi i Słowacy?

– Żydzi osiedlali się w spiskich wioskach na podstawie odpowiednich dekretów. W taki właśnie sposób zamieszkali np. w Kacwinie. 
Węgrzy obudzili się natomiast w końcu XIX wieku i stwierdzili ze zgrozą, że ludzie na krańcach ich monarchii nie rozmawiają wcale po węgiersku i używają spiskiej gwary polskiej. Od tego czasu zaczęła się na naszych terenach madziaryzacja. Wprowadzili do szkół język węgierski i zaczęli rugować księży i nauczycieli polskich. 
Niestety nie zdało to egzaminu. Spiskiego chłopa trudno było nauczyć węgierskiego od podstaw. Zaczęto więc, najpierw w kościołach nauczać po słowacku. Do dzisiaj w naszych kościołach śpiewa się po słowacku. Jest to niewątpliwie związane z faktem, że na Spiszu jakaś część ludzi czuje się Słowakami. 
Są takie miejscowości na Spiszu jak Krępachy czy Nowe Biała, gdzie nadal w szkole nauczają wszystkich przedmiotów po słowacku. Języka słowackiego, jako nadobowiązkowego, można się dziś uczyć w każdej szkole na Spiszu. W okresie minionym, za czasów komunizmu, wielu młodych ze Spisz kształciło się na Słowacji. Dziś jest już trochę inaczej. Dzieci wolą uczyć się angielskiego, francuskiego czy niemieckiego. Słowacki jest więc wypierany w sposób naturalny.

Czym się Wasz region różni od sąsiednich?

– Różnimy się przed wszystkim gwarą. Na sąsiednim Podhalu powiedzą np. jadłak, widziałak – a my powiemy: jadłaf czy widziałaf. W naszej gwarze mamy też wpływ słów obcych: węgierskich, niemieckich oraz słowackiego. Z Podhalem mamy też wiele wspólnego – np. mazurzenie czyli wymiana „s” na „sz” czy „sz” na „s”.
Kolejna nasza różnica to obrzędy. W czasie np. Zielonych Świąt, tam gdzie jest panna – czyli jeszcze nie mężatka, stawia się przed domem zielone drzewko. Następnego dnia przychodzą tam muzykanci i obtańcowują. Trzeba się z tego obowiązkowo wykupić.  Wyróżnia nas ponadto muzyka i taniec.

Jak zachowujecie Własną tradycję? 

– Większość ludzi posługuje się gwarą. Kultywujemy też naszą tradycję i obrzędy w Regionalnym Zespole „Śpisoki”. Na wielu spiskich wsiach przetrwały stare tańce. Jednym z nich, do dziś wykonywanym, jest tzw. „taniec babski”. Jest on tańczony w czasie oczepin. Jak się tutejsza para żeni, to podczas oczepin jest wykonywany ten właśnie taniec i młoda para jest obtańcowywana przez swoich najbliższych. 

A jakie tańce wykonuje Wasz zespół regionalny?

– Tańczymy przede wszystkim nasze tańce regionalne. Są to: czardasz, babski, chodzony, polka i polka krzyżowa czy mietłowa, madziarski oraz wybitnie męskie tańce – takie jak: mazur, klepany. Ja uczę tańczyć już prawie 20 lat.

Kto Wam pomaga w pielęgnowaniu folkloru regionalnego?

– To zależy od miejsca. W Niedzicy np. jest dobrze. Mamy tam wielu młodych gotowych przejąć pałeczkę od starszych, gdyby im się coś stało. Reaktywowaliśmy tam zespół małych dzieci „Dunajec”, który prowadzą starsi zespołu „Czardasz”. Są też i takie miejscowości, w których brakuje ludzi mogących zastąpić przechodzących na emeryturę. 
Moje zainteresowania Spiszem płyną z serca. Jestem współautorem słownika spiskich wyrazów i legend spiskich. Zrobiliśmy nawet płytkę CD „przewodnik po kulturze spiskiej”. Jestem też współautorką przewodnika po kapliczkach Spiszu. Pracuję społecznie w redakcji „Gazety na Spiszu”. W przyszłości chciałabym jeszcze bardziej zająć się obrzędowością.

Rozmawiał Leszek Wątróbski